Jedna mała rzecz, która może uratować związek, gdy są małe dzieci

15 minut pocałunek przy kawie

Prawie 2 lata temu przeczytałam ten wywiad. Bardzo polecam! Chociaż zapamiętałam z niego tylko jedno zdanie. Mówiło ono, że 15 minut rozmowy dziennie może uratować związek. To zdanie wryło mi się w pamięć. Właściwie 15 minut jest wersją instant dla rodziców małych dzieci, oryginalnie jest to godzina, którą partnerzy powinni przeznaczać dziennie tylko dla siebie. Gdy przeczytałam ten wywiad, miałam dwuipółletniego Jasia. A pogląd bardzo do mnie trafił ze względu na swoją prostotę i przystawalność do realiów, które panują w związku rodziców maluchów.

15 minut to czas, który da się wygospodarować, nawet gdy jest go bardzo niewiele. To i mało, i bardzo dużo. Mało dla niedzieciatych, a dla tych drugich to wręcz ocean czasu 😉 To jest jedna ze spraw, która bardzo się zmienia w związku, gdy pojawia się dziecko: z jednej strony przestajemy mieć czas tylko dla siebie, a z drugiej… gdy już go mamy, zaczynamy to 15 minut cenić bardziej niż kiedyś cały dzień! Oczywiście pod warunkiem, że chcemy zadbać o związek i że czerpiemy obopólną przyjemność z decyzji, że zamiast po długim i ciężkim dniu wyciągnąć się na kanapie ze smartfonem lub pilotem od TV w dłoni, obdarowujemy tą resztką swojej energii partnera.

 

15 minut na sofie

Odkąd przeczytałam ten wywiad, S jest skazany na regularne słuchanie wypowiadanej przeze mnie kwestii o 15 minutach dziennie, które ratują związek 😛 Mówię to nieraz, gdy widzę, jak przyjmuje męską wieczorną pozycję strategiczną: ułożenie na sofie w pozycji nagrobkowej, ze smartfonem w ręce i z nieobecnym spojrzeniem, mającym odstraszyć moje potencjalne natarcie 😉

Właściwie to nie musi być akurat rozmowa, ale co kto lubi. Powiedzmy sobie jednak wprost – tu nie chodzi o seks! 😛 To osobna kwestia, zostawmy ją. Chodzi o to, żeby przez tych 15 minut (jak się uda, to dłużej, rzecz jasna), być tylko dla siebie i podarować sobie nawzajem całą swoją uwagę.

A gdy uda się wyjść razem bez dzieci? Pamiętam, jak pierwszy raz po urodzeniu się Jasia (miał wtedy chyba około 4 miesięcy) wybraliśmy się z S do teatru. Przed spektaklem usiedliśmy jeszcze na pół godziny w kawiarni. Ależ to była frajda! Czułam się jak dziecko, któremu ktoś podarował wymarzony prezent. Poza tym za każdym razem, gdy uda nam się z S wyrwać bez dzieciarni (zdarza się to rzadko, zwłaszcza że nie mamy dziadków na miejscu), czuję się jak na randce! Pytałam S, czy on też tak ma i przyznał, że widzi to podobnie 😉

Nie udało nam się jeszcze pojechać na wspólny weekend bez dzieciaków i nie wiem, kiedy to nastąpi. Na razie Ignaś jest zbyt malutki i zbyt przyklejony do mnie, abym mogła go zostawić na dłużej niż 2 czy 3 godziny. Ale taka wizja i postanowienie, że kiedyś się uda, trzyma nas przy życiu!

 

15 minut para w lesie

Dziecko jest wyzwaniem dla związku. Zmęczenie, brak czasu i i energii dla siebie, troska o dzieci zamiast o siebie nawzajem, wiele streso- i konfliktogennych sytuacji (a przemęczenie, jak wiadomo, sprawia, że o kłótnie nietrudno…). Kłóćmy się więc, spierajmy, ale…. wieczorem, gdy spacyfikujemy już naszych małych terrorystów, bądźmy tylko dla siebie, choćby przez tych 15 minut.

Przy odpowiednim nastawieniu dziecko może być dla związku czynnikiem ulepszającym, dzięki któremu dużo bardziej cenimy każdą chwilę tylko dla siebie.

Podobał Ci się wpis? Chcesz być na bieżąco i wiedzieć o nowych postach? Dołącz do mnie na FB! Możesz to zrobić np. TU.

Kasia

Cechuje mnie ciągły głód słowa pisanego – zarówno czytania, jak i tworzenia. Na powstanie bloga wpłynęło kilka spraw, oprócz wspomnianego apetytu na pisanie były to: odpieluszkowe zapalenie mózgu, fascynacja doświadczeniem rodzicielstwa (z jego jasnymi i ciemnymi stronami) a zarazem próba nieutopienia się w nim, zainteresowanie zjawiskiem rodziny jako takim i – wreszcie – chęć zagłębiania się w historię życia codziennego i dzielenia się nią z Wami.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *