Kup sobie kwiaty!

kup sobie kwiaty

 

Dziś mam do ciebie, kochana, taki mały apel: kup sobie kwiaty! Pod warunkiem, że lubisz je dostawać, rzecz jasna.

Czy pamiętasz pierwszy bukiet, który dostałaś od niego? Ja tak, bardzo dobrze. Był to kolorowy bukiecik z polnych kwiatów. A pamiętasz, kiedy ostatnio je tobie podarował? No właśnie.

Gdy miałam dwadzieścia parę lat, mówiłam partnerowi, żeby mi przypadkiem nie kupował kwiatków, a zamiast nich coś, co mi się przyda. Uważałam, że kwiaty cięte to marnotrawstwo pieniędzy i zabijanie biednych roślinek. Poza tym było mi smutno patrzeć, jak więdną.

Chyba się starzeję, bo zmieniłam zdanie. Zaczęłam dostrzegać urok kwiatów. Zauważyłam, że świeże kwiaty na stole w wazonie lepiej niż cokolwiek innego przystrajają pomieszczenie i wprowadzają przyjemny nastrój.

Niestety, okazje do ich otrzymywania zdarzają się bardzo rzadko. Założę się, że zdarzyło ci się narzekać, że twój mężczyzna kiedyś obsypywał cię kwiatami, a teraz nie kwapi się, żeby podarować ci jakiegokolwiek badylka bez okazji. A nawet gdy jest okazja, to nie zawsze trafia w twoje kwiatowe zachcianki.

Lubisz dostawać i mieć w domu kwiaty, ale nie możesz ich się doczekać od partnera? Zamiast narzekać, dlaczego nie kupisz ich sobie sama? Bez okazji? Jedyną osobą, która czyta w twoich myślach i zna twoje potrzeby, jesteś ty. Więc nie ma co oczekiwać, że on to zrobi, tylko wracając z pracy, z zakupów lub z dzieckiem z przedszkola, zahaczyć o kwiatowy stragan czy kwiaciarnię.

Po co?

Jeśli masz małe dzieci, to pewnie twój salon, podobnie jak mój, jest już przystrojony. Tylko nie kwiatami, a na przykład paczką pieluch, miską z resztką dziecięcego obiadu, walającymi się na podłodze zabawkami i dziecięcymi skarpetkami. Zwłaszcza stół jest miejscem, gdzie po usunięciu z niego wszystkiego, np. przed przyjściem gości, po 5 minutach od ich wyjścia ponownie pojawia się na nim kilkanaście do kilkudziesięciu przedmiotów z różnej parafii. Chyba że jesteś mega pedantką, to przepraszam!

Jesteś w domu? Spójrz, co masz na stole. Ja aktualnie mam porządek. Są na nim tylko: 1. kubek z herbatą, 2. różowa serwetka w białe groszki, 3. bidon młodszego syna z wodą, 4, pusty kubek starszego syna 5. telefon, 6. ładowarka do laptopa, 7. chusteczka do nosa, 8. elementy nebulizatora , 9. ładowarka do telefonu, 10. opaska odblaskowa starszaka, 11. przewodnik dla Polaków w UK (służył jako teczka do przeniesienia zaświadczenia do żłobka), 12. tacka z całą masą różnych rzeczy (listy, chusteczki, pilnik i in.).

Jak napisałam, mam porządek. Zwykle tych rzeczy jest co najmniej 2 razy tyle. Trzymam jako taki ład, bo ktoś dziś po południu do nas przychodzi.

Wiem natomiast, że wystarczyłaby jedna sztuczka, która zmobilizowałaby mnie do całkowicie pustego stołu. Byłby to wazon z kwiatami. Jest szansa, że miałabym wtedy również motywację, żeby utrzymywać ład w salonie – żeby dać szansę kwiatom na wydobycie i roztoczenie w pomieszczeniu ich uroku.

Podarowanie sobie samej kwiatów oprócz walorów dekoracyjnych (i mobilizacyjnych), może przyczynić się do czegoś jeszcze. I choć kwiatki wydają się zbędnym wydatkiem, błahostką i przejawem próżności, to mogą być czymś więcej.

Co przekazujemy osobie, której dajemy kwiaty? Mi przychodzą do głowy: szacunek, uznanie, chęć pogratulowania, przeprosiny, sympatia, chęć sprawienia radości i przyjemności, chęć pokazania, że ktoś jest dla nas ważny, uczczenie okazji jak np. urodziny, Dzień Kobiet czy Dzień Matki, no i najważniejsze: miłość!

Chciałabyś, żeby ktoś tobie szczególnie bliski ci je okazał? A kto jest dla ciebie najważniejszy na świecie? No, może na równi z dziećmi? 😉 O ile na dowody uznania, szacunku i miłości kogoś bliskiego może nam przyjść trochę poczekać, to same sobie możemy je podarować od razu.

Kwiaty. Niby taka błahostka, a tak poprawia nastrój. I pomaga przypomnieć, że mam nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek o siebie samą dbać, być dla siebie dobrą, pamiętać o swoich potrzebach i po prostu: kochać siebie.

A to bardzo ułatwia mi robienie każdej z wymienionych rzeczy w stosunku do najbliższych.

No to czas kupić jakiś ładny wazon…

 

Podobał Ci się wpis? Chcesz być na bieżąco i wiedzieć o nowych postach oraz mieć dostęp do różnych innych, śmiesznych i ciekawych materiałów? Dołącz do mnie na FB! Możesz to zrobić np. TU.

Kasia

Cechuje mnie ciągły głód słowa pisanego – zarówno czytania, jak i tworzenia. Na powstanie bloga wpłynęło kilka spraw, oprócz wspomnianego apetytu na pisanie były to: odpieluszkowe zapalenie mózgu, fascynacja doświadczeniem rodzicielstwa (z jego jasnymi i ciemnymi stronami) a zarazem próba nieutopienia się w nim, zainteresowanie zjawiskiem rodziny jako takim i – wreszcie – chęć zagłębiania się w historię życia codziennego i dzielenia się nią z Wami.

Może Ci się również spodoba

7 komentarzy

  1. Retromoderna napisał(a):

    Uwielbiam kwiaty w domu. Faktycznie oprawiają nastrój i tworzą przyjemny klimat.

  2. rodzicewsieci.pl napisał(a):

    Dla mnie kwiaty są niezastąpione… czasami wyrażą więcej niż tysiące prezentów materialnych. Mój mąż wie jak bardzo lubię dostawać kwiaty dlatego cieszę się tym dość często 🙂

  3. Natalia napisał(a):

    Ja dzisiaj sobie kupiłam!w lidlu 😀

  4. MamaKarolina napisał(a):

    A ja kwiatów nie lubię. Uważam je za stratę pieniędzy. Wolę biżuterię i czekoladki haha

  5. Laura napisał(a):

    Muszę zacząć kupować sobie kwiatki, a co!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *