O mnie i o blogu

– JA –

Mam na imię Kasia. Prywatnie jestem żoną Sebastiana (na blogu zwanego „S”) i mamą dwóch chłopaków: Jasia [4 lata] i Ignasia [urodzonego w październiku 2016 r.]. Skończyłam polonistykę i prawie napisałam doktorat 😉

Na polonistykę poszłam, bo fascynowało mnie zjawisko języka i nauka o nim: językoznawstwo. Potem doszło zainteresowanie zjawiskiem rodziny. Gdy jednak teoria przeszła w praktykę: urodził się najpierw Jan, a następnie Ignacy, po pojawieniu się tego drugiego, doktorat powędrował do szuflady. Jednak głód pisania i uczenia się ciągle czegoś nowego zżerał mnie od środka. W dodatku połączony z odpieluszkowym zapaleniem mózgu. Postanowiłam więc połączyć to wszystko i… tak narodziło się moje trzecie dziecko, matking.pl.

Jako jedynej kobiecie w naszym domowym królestwie, przypadła mi rola swoistego, kobiecego króla. Noszenie korony mi pasuje, choć nieraz bardzo ciąży, bo wrażliwość, obok choleryczności i waleczności, to moje drugie imię.

 

– BLOG –

Pomysł i pierwszy wpis narodziły się w styczniu 2017 r. Początkowo miał to być blog rodzicielski, powstały z fascynacji rodziną jako taką i swoją własną.

W pewnym momencie postanowiłam utworzyć na nim kącik ciekawostek historycznych, w którym w przystępny i barwny sposób dzielę się z Wami swoją kolejną fascynacją: historią życia prywatnego.

Możecie tu więc poczytać o tym, jak od środka, nie z zewnątrz (jak uczono nas na lekcjach historii) wyglądało życie w polskich domach: jakie były relacje między członkami rodziny, co do siebie czuli, jak żyli, czym się zajmowali na co dzień i od święta.

Okazało się, że posty te spotykają się ze szczególnym zainteresowaniem. Ja też mam największą radochę z ich pisania, choć także masę pracy.

Znajdziecie tu też trochę przemyśleń, poglądów i doświadczeń dotyczących mojego prywatnego rodzicielstwa i życia we własnej rodzinie – o tym, jak w niej, żyć i nie zwariować.

Blog to takie moje trzecie dziecko, które jest owocem miłości: do moich trzech chłopaków, do życia, do uczenia się, do historii codzienności, do języka, do rodziny.

To także domowe królestwo, gdzie możesz zanurzyć się w rodzinnym zaciszu – czasem XIX-wiecznej rodziny, czasem mojej własnej. No, nie zawsze jest tu spokojnie i sielankowo, bo charakterna ze mnie bestia. Mam nadzieję, że zawsze ciekawie.