„Po prostu, pisz!” Czyli nocne dywagacje

Jest 1. w nocy, a mój 3-miesięczny syn Ignacy ani myśli spać. Tak jest codziennie. Nocny marek, chyba po mamusi. Towarzysząc mu, chwytam za skrawek papieru i długopis – bo odpalić laptopa to za dużo zachodu. Pisanie bloga w mojej obecnej sytuacji to wykradanie chwil. Po chwili jednak chwila została brutalnie przerwana przez nawoływanie starszaka. Herbatka z sokiem malinowym, wypita o godzinie 19., nie była jednak dobrym pomysłem… Poleciałam zmieniać pościel i piżamę, zanim małżonek się obudzi. Na szczęście maluch nie zaprotestował przeciwko tej nagłej samotności. O dziwo, nawet dobrze mu ona zrobiła. Gdy wróciłam, zastałam go zasypiającego.

Już spokój, cisza… Chłopaki śpią. Wszyscy trzej. Ja też powinnam. Myślałam, że pisanie bloga będzie łatwiejsze. Jednak mój wewnętrzny krytyk za dobrze się miewa – wykarmiony i dobrze opłacany. Jakby go tu wysłać na zasłużoną emeryturę?

W tym, że w ogóle teraz piszę duży udział ma moja kochana przyjaciółka, Karolina. Zaprosiła mnie do siebie na wieczorne pogaduchy. Zapakowałam więc osesa do auta, pojechaliśmy i spędziliśmy bardzo miły wieczór. Ogromnie tego potrzebowałam. Także przypomnienia sobie, jak się jeździ samochodem, bo ostatnio moje 4 kółka to głównie wózek dziecięcy. Karolina pewnie nawet nie wie, jak wiele znaczyły dla mnie jej słowa: „Po prostu pisz, Kaśka!”. Dzięki, Karolciu!

Na przeszkodzie w owym pisaniu stanął też Igi, bo okazało się, że jest terrorystą. Mamusia ma pozwolenie na gapienie się w smartfona lub w TV podczas karmienia, ale na pisanie bloga póki co – nie. Ewidentnie wyczuwa zbyt duży odpływ mojej energii i atencji. Z drugiej strony nie dziwię mu się. Upomina się o to, co mu się należy.

Jakoś to wszystko muszę pogodzić. No dobrze, wiem, że nic nie muszę. Ale bardzo chcę. A chcieć to móc i już!

Kasia

Cechuje mnie ciągły głód słowa pisanego – zarówno czytania, jak i tworzenia. Na powstanie bloga wpłynęło kilka spraw, oprócz wspomnianego apetytu na pisanie były to: odpieluszkowe zapalenie mózgu, fascynacja doświadczeniem rodzicielstwa (z jego jasnymi i ciemnymi stronami) a zarazem próba nieutopienia się w nim, zainteresowanie zjawiskiem rodziny jako takim i – wreszcie – chęć zagłębiania się w historię życia codziennego i dzielenia się nią z Wami.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *